Moim zdaniem muzyka jest dobra tylko wtedy, kiedy przyjemność daje słuchanie jej, ale też kiedy przyjemność daje jej śpiewanie samemu wykonawcy. Jeśli tak jest, wykonawca angażuje się w wykonanie utworu całym sobą i tym samym naprawdę potrafi coś przekazać ludziom. Pozwala im na wyrażenie uczuć, które drzemią gdzieś głęboko w nich. Pozwalają poruszyć także tematy ważne, które zaprzątają umysł wykonawcy. Najlepsze jak dla mnie są piosenki, których teksty pisane są przez samego wykonawcę. Wtedy wie on najlepiej, co chce wyrazić oraz co przekazać. Może chce zwrócić uwagę na zło wokół nas; może pragnie nam zwrócić uwagę na jaką ludzką wadę; może chce wołać o pomoc dla kogoś; może chce po prostu ,,wylać” na nas kubeł zimnej wody, abyśmy otrząsnęli się i zmienili coś w swoim życiu. Kiedy utwór niesie jakiś głębszy przekaz, ma jakiś głębszy sens, staje się potężnym orężem w ręku wykonawcy. I naprawdę może wtedy wiele zmienić. Postawmy tutaj za przykład hippisów. Dla ich konrkultury jedną z podstaw była muzyka. Rock był spoiwem dla hippisowskiej ideologii.

Niektóre dążenia i hasła hippisów są zaś godne najwyższej pochwały; mam tutaj na myśli na przykład nawoływanie do pacyfizmu. Nie ma chyba człowieka, który stwierdzi, ze wojny są dobre dla człowieka i przynoszą wiele korzyści! Także obecnie muzyka może propagować szlachetne wartości. Może też działać odwrotnie, nawołując do nienawiści i wrogości wobec pewnych grup społecznych. Na szczęście, to drugie działanie muzyki jest raczej rzadkie. Pozostaje więc ona przede wszystkim narzędziem, propagującym szlachetne idee i wartości – o ile sam wykonawca jest do nich przekonany. Wiele ludzi łączy się w grupy, w których znajdują się ludzie, którzy słuchają tylko danego stylu muzycznego. W niektórych grupach istnieje własna subkultura, która charakteryzuje się np. specjalnym makijażem bądź wyróżniającym się ubiorem. Aktualnie każdy człowiek posiada wybór jakiej muzyki chce słuchać.

Tagi dodane do tego wpisu przez admina: , ,